Morsowanie kojarzy się z mrozem i śniegiem, ale coraz częściej praktykowane jest także wtedy, gdy powietrze ma dodatnią temperaturę. Choć aura wydaje się łagodniejsza, woda wciąż pozostaje zimna i daje ciału solidny bodziec. To właśnie ona decyduje o sile doświadczenia, a nie termometr na zewnątrz. Dlatego wielu zastanawia się, czy morsowanie „na plusie” ma sens i jakie może przynieść efekty.
Czy morsowanie przy dodatniej temperaturze to wciąż „prawdziwe” morsowanie?
Morsowanie to zanurzanie się w zimnej wodzie, a istotny jest tu chłód wody, nie temperatura powietrza. Nawet gdy powietrze ma kilka stopni powyżej zera, woda o temperaturze poniżej około 10°C wciąż daje silny bodziec fizjologiczny. Brak jednej ścisłej definicji sprawia, że dla jednych rozpoczęcie morsowania oznacza już wodę poniżej 10 °C, dla innych dopiero te poniżej 5 °C. Dla wielu liczy się efekt – czyli to, jak ciało i umysł reagują na nagłe zanurzenie.
W praktyce wiele osób doświadcza morsowania przy dodatnim powietrzu, bo woda jest znacznie chłodniejsza, co nadal wywołuje charakterystyczne reakcje: zimny dreszcz, przyspieszone tętno, pobudzenie układu krążenia. To woda stanowi o istocie morsowania, a nie otoczka pogodowa wokół. Dlatego dla grup zaawansowanych czy takich, które mieszkają w cieplejszym klimacie, morsowanie przy „plusie” na termometrze dalej jest pełnoprawną praktyką, jeśli woda pozostaje odpowiednio zimna.
Co naprawdę odczuwa ciało, temperaturę wody czy temperaturę powietrza?
Gdy powietrze jest dodatnie, ciało może mieć wrażenie łagodniejszego wejścia – ale woda o temperaturze rzędu kilku stopni nadal wprowadza organizm w stan szoku termicznego, zwłaszcza przy pierwszym kontakcie. To wodny chłód jest dominujący: wychładzanie ciała nawodnionego następuje szybko i głęboko, niezależnie od łagodniejszych warunków atmosferycznych. Osoby wchodzące do takiej wody doświadczają silnych reakcji: nasilonego bicia serca, przyspieszonego oddechu, może pojawić się chwilowa utrata kontroli oddechowej.
Dodatkowo, czynniki takie jak wiatr czy wilgotność powietrza mają ogromne znaczenie po wyjściu z wody. Powietrze na plusie może wydawać się cieplejsze, ale gdy dochodzi do przewiewów lub wilgotnych warunków, wychładzanie skóry po wyjściu może być intensywne. Osoba, która morsuje w nieosłoniętym miejscu, może poczuć znacznie większy dyskomfort niż ktoś morsujący przy osłoniętym brzegu – nawet gdy temperatura powietrza jest identyczna.
Jakie korzyści daje morsowanie w chłodnej wodzie?
Morsowanie, nawet gdy na zewnątrz jest dodatnia temperatura, nadal zapewnia silny zastrzyk energii i lepszy nastrój. Kontakt z zimną wodą pobudza organizm do wyrzutu endorfin, dlatego wiele osób wychodzi z wody z uśmiechem i poczuciem lekkości. To także trening dla układu krążenia — naczynia krwionośne gwałtownie się zwężają, a po chwili rozszerzają, poprawiając krążenie i dotlenienie tkanek. Efektem bywa większa odporność na codzienny stres i szybsza regeneracja po wysiłku.
Niektórzy zauważają też, że regularne morsowanie sprzyja hartowaniu organizmu i lepszej tolerancji zimna. Z czasem łatwiej poradzić sobie z chłodniejszym dniem czy nagłym spadkiem temperatury. Najważniejsze jest to, że morsowanie daje nie tylko fizyczne korzyści, ale też poczucie satysfakcji i przełamywania własnych granic.
Kto może spróbować morsowania a kto lepiej niech odpuści?
Ta praktyka nie jest dla każdego — ryzyko można ograniczyć, ale lepiej go w ogóle nie podejmować, jeśli są konkretne przeciwwskazania. Do grupy, które zdecydowanie powinny się powstrzymać, należą osoby z chorobami układu krążenia: nadciśnieniem (szczególnie niestabilnym), chorobą wieńcową, zaburzeniami rytmu, przebytym zawałem czy niewyrównaną wadą serca. Do tego dochodzą schorzenia neurologiczne, takie jak padaczka, a także niewydolność nerek, wątroby, niedoczynność tarczycy, a nawet zaawansowane zmiany naczyniowe jak żylaki. Ciąża, infekcje, gorączka i stany zapalne również skracają listę tych, którzy mogą bezpiecznie morsować — lepiej zająć się sobą, a nie modą na zimno.
Dla reszty — zwłaszcza początkujących — ważny jest zdrowy rozsądek i przygotowanie.
Warto jednak:
- upewnić się, że nie ma żadnych ukrytych przeciwwskazań poprzez konsultację z lekarzem,
- unikać morsowania po spożyciu alkoholu, który zaburza termoregulację i reakcję organizmu,
- nie morsować samemu — nawet doświadczonym może zdarzyć się utrata kontroli lub stanie się coś nieprzewidzianego;
- obserwować swoje ciało i zapewnić szybki sposób na ogrzanie — to minimalizuje każdy możliwy wpływ ryzyka.
Jak stawiać pierwsze w morsowaniu przy dodatniej temperaturze?
Zaczynać najlepiej bardzo ostrożnie i stopniowo– pierwsze wejście może trwać zaledwie 30–60 sekund, bez zanurzania głowy, żeby organizm poczuł wodę bez nadmiernego szoku. Kolejne razy to delikatne zwiększanie czasu: na przykład drugie wejście 60–90 sek., trzecie do 2 minut, czwarte — maksymalnie 2–3 minuty, pod warunkiem że ciało reaguje spokojnie. Po każdej sesji należy dać sobie czas na ogrzanie — osuszenie, ciepłe ubranie, gorący napój, a dopiero potem rozważyć kolejne zanurzenie.
Rozgrzewka i oddech przed wejściem do zimnej wody
Przed wejściem do zimnej wody przy dodatniej temperaturze powietrza rozgrzewka powinna być krótka i delikatna, by pobudzić krążenie, ale nie doprowadzić do nadmiernego zmęczenia czy spocenia. Najlepiej postawić na parę dynamicznych, ale niezbyt intensywnych ruchów: lekki trucht, kilka pajacyków czy przysiadów. Taka forma aktywności przygotowuje ciało, bez generowania potu, który mógłby ochłodzić organizm i zwiększyć ryzyko szoku po wejściu do wody. Ruch służy także temu, by organizm wiedział, że coś się dzieje — jest to delikatny sygnał adaptacyjny, zamiast gwałtownego zrywu.
W wodzie ważne jest świadome, spokojne oddychanie, które pomaga opanować reakcję na zimno i zapobiega panice. Ciało reaguje gwałtownie — przyspieszone tętno, chłodna fala po skórze — ale kontrolowany wdech i wydech potrafią ukoić. Warto unikać wstrzymywania oddechu czy gwałtownych ruchów, które mogłyby wywołać zawroty głowy czy skurcz. Oddychanie działa jak mentor w tej przygodzie — pozwala zachować trzeźwość i świadome reagowanie.
Jak często i jak długo morsować kiedy na dworze plus?
Na początku warto morsować 1–2 razy w tygodniu, dając ciału czas na adaptację do zimna. To rozsądne tempo pozwala łagodnie budować odporność i obserwować reakcję organizmu, unikając przetrenowania czy niebezpiecznego wychłodzenia. Dla początkujących sesje trwają zwykle od 1 do 3 minut, a potem można stopniowo je wydłużać — zawsze w tempie, które wydaje się komfortowe, ale dalej stymuluje ciało.
Czas morsowania warto dostosować do własnych sygnałów — nie chodzi o bijenie rekordów, ale o świadome obserwowanie reakcji ciała. Jeśli pojawia się drżenie, zbyt intensywne wychłodzenie, zawroty głowy, należy przerwać i stopniowo się ogrzać. Dobrym przywilejem jest, że organizm sam wskaże, kiedy czas na wyjście. Z czasem, przy regularnym, rozsądnym morsowaniu, można stopniowo wydłużać czas ekspozycji — ale bez presji, w rytmie własnego ciała.
Dla kogo morsowanie to dobry pomysł?
Morsowanie przy dodatniej temperaturze powietrza może być wartością dla tych, którzy szukają bodźca psychicznego i społecznego, a nie tylko ekstremum. To nie sport ekstremalny, tylko sposób na przełamywanie własnych barier — zarówno fizycznych, jak i mentalnych, wśród ludzi o podobnych celach. Dla wielu to także moment na reset dnia, zastrzyk energii i chwila autentycznego poczucia „tu i teraz”.
Ta praktyka ma sens, gdy idzie za nią świadomy cel: poprawa nastroju, pobudzenie, hartowanie czy krótka społeczna rutyna z grupą znajomych. Nie chodzi o mierzenie się z innymi, ale o własne granice. Jeśli ktoś nie czuje potrzeby zanurzyć się w zimnej wodzie, to również jest w porządku — wartość morsowania polega na osobistym odczuciu, a nie na modnych standardach.
