Świat sprintu na 60 m to pokaz czystej dynamiki – 6.34 s Christiana Colemana, 6.92 s Iriny Privalovej, europejskie 6.41 s Marcella Jacobsa i polskie 6.51 s Mariana Woronina oraz 6.98 s Ewy Swobody. Te liczby mówią jedno – granicę wyznaczają setne sekundy i absolutna perfekcja startu. Rekordy żyją, bo sprinterzy napędzają wyścig o kolejną drobną poprawkę. Ich historie zdradzają sekrety błyskawicznej reakcji, potężnej siły bioder i obsesyjnej pracy nad techniką.
Światowe rekordy w biegu na 60 m
Pierwszy, błyskawiczny przykład tego, jak daleko można przesunąć granice ludzkiej szybkości, dał Christian Coleman – jego 6.34 s wykręcone w Albuquerque w 2018 r. wciąż elektryzuje sprinterski świat. Amerykanin wszedł w sezon jak torpeda, zarejestrował niemal idealną reakcję startową, a potem utrzymał niewiarygodną dynamikę aż do mety, poprawiając wynik legendy Maurice’a Greena o wyraźne 0.05 s. Na trybunach słychać było niedowierzanie, bo tak szybki bieg w hali oznaczał złamanie bariery, która przez dwie dekady wydawała się nie do ruszenia. Dziś rezultat Colemana jest punktem odniesienia dla każdego sprintera marzącego o rekordzie.
Wśród kobiet niezmiennie króluje Irina Privalova z fantastycznym czasem 6.92 s uzyskanym w Madrycie w 1993 r.. Rosjanka biegała wówczas z taką lekkością, że komentatorzy mówili o „lotnych 60 metrach” – jej krok wydawał się dłuższy i bardziej sprężysty niż u rywalek.
Rekordy Europy w biegu na 60 m
Kontynentalne zestawienie otwiera Marcell Jacobs, który w finałowym biegu halowych MŚ 2022 w Belgradzie poprawił rekord Europy na 6.41 s. Włoch, wcześniej znany głównie z sensacyjnego złota olimpijskiego na 100 m, udowodnił, że potrafi przekuć topową szybkość z dystansu stadionowego na halowe 60 m.
Żeńskim rekordem Europy wciąż cieszy się wspomniana wcześniej Irina Privalova z rezultatem 6.92 s. Fakt, że jest on jednocześnie rekordem świata, mówi sam za siebie, europejskie sprinterki od lat ścigają cień fantastycznego biegu w Madrycie. Analizy biomechaniczne pokazują, iż Privalova łączyła wyjątkowo wysoki zakres ruchu bioder z fenomenalną koordynacją ramion, co pozwalało utrzymać prędkość na ostatnich metrach dystansu.
Polskie rekordy w biegu na 60 m
W polskich tabelach do dziś świeci gwiazda Mariana Woronina, który w 1987 r. w Liévin zatrzymał zegar po 6.51 s. W tamtych czasach Woronin kojarzył się kibicom z niesamowitą mocą na pierwszych 40 metrach – potrafił „wystrzelić” z bloków tak, że rywale tracili do niego kilka dziesiątych jeszcze zanim dobrze się rozpędzili.
Po ponad trzech dekadach pałeczkę przejęła Ewa Swoboda, która w półfinale halowych MŚ w Glasgow 2024 r. sięgnęła po 6.98 s, zapisując pierwszy polski wynik poniżej siedmiu sekund. Swoboda słynie z niesamowitej reakcji startowej, która w Glasgow wyniosła raptem 0.119 s – to ułamki, ale w sprincie dają bezcenną przewagę.
