Ile żołądków ma koń? Koński żołądek bez tajemnic 

StrumykSportJeździeckieIle żołądków ma koń? Koński żołądek bez tajemnic 

Koń, mimo imponującej masy, ma tylko jeden zaskakująco mały żołądek o pojemności kilkunastu litrów. Pasza musi więc przepływać szybko i często, a kwasy i pepsyna rozpoczynają trawienie od pierwszego kęsa. Brak możliwości wymiotowania czyni przepełnienie wyjątkowo groźnym, dlatego ważne są małe porcje, stały dostęp do siana i dieta bogata w włókno, która chroni przed kolką i wrzodami. Dowiedz się, jak kilka prostych nawyków utrzyma układ pokarmowy konia w świetnej formie.

Jednokomorowy żołądek konia

Pierwsze, co zaskakuje wielu nowych opiekunów koni, to fakt, że zwierzę tej wielkości ma zaledwie jeden żołądek. W przeciwieństwie do krów czy owiec koń nie przechodzi przez kilku­etapowe „przeżuwanie”, bo jego przewód pokarmowy wyewoluował w stronę maksymalnej szybkości – liczyła się możliwość błyskawicznej ucieczki przed drapieżnikiem, a nie dokładne przetwarzanie paszy w przedżołądkach. Zamiast rozbudowanego systemu komór, koń korzysta z prostszego rozwiązania i nadrobione braki energetyczne uzupełnia długim, niemal nieprzerwanym pobieraniem trawy. Dzięki tej strategii może trzymać żołądek lekko wypełniony, unikać ciężaru w jamie brzusznej i zawsze być gotowym do galopu.

Sam żołądek odpowiada dziś za jedynie około 10% objętości całego przewodu pokarmowego. Pasza przemieszcza się przez niego dość szybko – zwykle w ciągu godziny – a zasadnicza „chemia” trawienia przesuwa się dalej do jelita cienkiego i grubego. Taka konstrukcja ma oczywiście minusy – koń nie potrafi zwymiotować, a mała pojemność sprawia, że zbyt obfity posiłek może wywołać kolkę. W naturze problem rozwiązywało wolne skubanie trawy przez kilkanaście godzin, dlatego współczesna dieta stajenna powinna naśladować ten rytm. Jednokomorowy żołądek to kompromis między wydajnością a szybkością działania, który od milionów lat sprawdza się na stepach i łąkach.

Dlaczego koń nie jest przeżuwaczem?

Koń i krowa mogą wspólnie paść się na pastwisku, ale ‒ z punktu widzenia trawienia ‒ łączy je tylko zamiłowanie do zieleniny. Ruminanty (przeżuwacze) posiadają cztery komory żołądka, w których pokarm wraca wielokrotnie do jamy ustnej, jest fermentowany i stopniowo rozkładany. Organizm konia przyjął inne podejście -zamiast wieloetapowej fermentacji w przedżołądkach, włókno trafia dalej i ulega rozkładowi bakteryjnemu dopiero w jelicie ślepym, czyli „fermentorze” umieszczonym z tyłu przewodu pokarmowego. Brak potrzeby przeżuwania pozwala koniowi zminimalizować czas spędzany w bezruchu, co w naturalnych warunkach znacząco zwiększało szanse przeżycia.

Największe różnice między obiema grupami można podsumować w kilku punktach:

  • Liczba żołądków – koń 1, krowa 4.
  • Miejsce fermentacji – u konia jelito ślepe, u krowy żwacz i pozostałe przedżołądki.
  • Strategia żywieniowa – koń pobiera paszę prawie nieprzerwanie małymi kęsami, krowa zjada szybko, a potem „przeżuwa” w spoczynku.
  • Czas trawienia – u konia pokarm przechodzi przez żołądek błyskawicznie, u krowy proces w przedżołądkach trwa znacznie dłużej.

Te kontrasty wyjaśniają, dlaczego diety obu gatunków, choć oparte na roślinach, wymagają zupełnie innego planu posiłków i opieki nad układem pokarmowym.

Dwie część żołądka bezgruczołowa i gruczołowa

Jedna komora nie oznacza braku specjalizacji. Wnętrze końskiego żołądka dzieli się na część bezgruczołową oraz część gruczołową, oddzielone wyraźną linią zwaną margo plicatus. W górnej, bezgruczołowej strefie śluzówka nie wytwarza kwasu ani enzymów, pełni raczej rolę „przedsionka”, gdzie pasza chwilę czeka na dalszą obróbkę. To właśnie tu najłatwiej o podrażnienia, bo ta wyściółka nie ma ochrony przed kwasem.

Niżej leży część gruczołowa – prawdziwe laboratorium chemiczne. Ściany produkują kwas solny i pepsynę, które zaczynają rozkładać białka oraz obniżają pH nawet do 2. Silne skurcze mieszają zawartość i przepychają ją dalej do dwunastnicy. Granica między obiema strefami to także granica zdrowia – gdy koń zbyt długo pozostaje bez siana albo otrzymuje paszę o wysokiej zawartości skrobi, kwaśna treść może cofnąć się ku górze i wywołać wrzody. Zrozumienie podwójnej natury tej jedno­komorowej struktury jest kluczem do profilaktyki wielu problemów żołądkowych.

Masa ciała konia a pojemność żołądka

Choć dorosły koń może ważyć nawet pół tony, jego żołądek mieści jedynie 8–20 l treści pokarmowej. Ta niewielka objętość stanowi zaledwie ułamek masy całego przewodu pokarmowego, co automatycznie skraca czas przebywania paszy w pierwszym odcinku trawienia. Treść jest błyskawicznie mieszana i wypychana dalej, dlatego jeden pokaźny posiłek zużywa się mniej efektywnie niż kilka skromnych. Mały, sztywny organ nie ma gdzie „zapasować” pokarmu, więc w chwilach głodu kwas solny działa na pustą śluzówkę, zwiększając ryzyko podrażnień. Dysproporcja rozmiarów sprawia, że koń jest mistrzem szybkiej przemiany materii, ale jednocześnie podatny na błędy żywieniowe.

Praktyczne skutki tej różnicy odczuwa każdy właściciel:

  • przeładowanie żołądka zwiększa ryzyko kolek i nagłej fermentacji
  • puste przerwy między posiłkami sprzyjają wrzodom, bo kwas nie ma czego neutralizować
  • szybki tranzyt oznacza, że zbyt grube kawałki lub nadmiar skrobi mogą wpaść dalej niemal w „surowej” formie.

Żołądek a częstotliwość karmienia

W naturze konie skubią trawę 16–18 h na dobę, więc ich żołądek rzadko bywa pusty. Stały dopływ paszy objętościowej neutralizuje kwas solny, a nieustanne żucie pobudza produkcję śliny, która dodatkowo buforuje środowisko. Gdy przenosimy konia do stajni i serwujemy mu dwa duże posiłki, cały system stoi na głowie – treść zalega krócej, a ściany bezgruczołowej części żołądka są dłużej eksponowane na kwaśne pH. Taki scenariusz to prosta droga do nadżerek i kolek gazowych, zwłaszcza że koń nie potrafi zwymiotować nadmiaru paszy.

Co pomaga żołądkowi złapać rytm?

  • Małe porcje, ale częściej – najlepiej co 3–4 h albo wolno w siatce z drobnymi oczkami
  • Stały dostęp do siana – włókno tworzy naturalny „kożuch” chroniący śluzówkę przed kwasem
  • Powolne wprowadzanie pasz treściwych – zboża i granulaty zawsze dziel na kilka dawek dziennie
  • Rutyna dnia – karmienie o stałych porach ogranicza stres, który sam w sobie potęguje wydzielanie kwasu

Skutki przepełnienia i brak zdolności wymiotowania

Przepełniony żołądek to dla konia tykająca bomba. Organ zaczyna rozciągać się ponad swój fizjologiczny limit, a kwas solny dosłownie „zalewa” delikatną część bezgruczołową. Ponieważ zwierzę nie potrafi zwymiotować, nadmiar treści nie ma gdzie uciec i rośnie niebezpieczne ciśnienie, które potrafi zakończyć się pęknięciem ściany żołądka. W takiej sytuacji pierwszym sygnałem często bywa kolka, apatia i gwałtowne tarzanie się. Ignorowanie objawów to otwarte zaproszenie do dramatycznego finału na stole operacyjnym.

Drugi problem to chemiczny bałagan wywołany nadmiarem paszy treściwej lub zbyt szybkim jedzeniem. Zbyt duża dawka skrobi podnosi pH w dalszych odcinkach jelita, co z kolei rozregulowuje mikroflorę i prowokuje fermentację gazową. Powstające gazy uciskają ściany jelit i potęgują bolesne skurcze, a właściciel obserwuje na zmianę pocenie, tupanie czy leżenie konia na grzbiecie. Najlepszą tarczą obronną pozostaje konsekwentne ważenie racji i pilnowanie, by żadna porcja nie przekraczała możliwości „końskiej fasolki”.

Najczęstsze choroby żołądka u konia

Wśród schorzeń bezkonkurencyjnie króluje choroba wrzodowa (EGUS), która najchętniej atakuje konie sportowe żyjące pod presją treningów i wyjazdów. Objawy bywają niepozorne: chudnięcie, grymaszenie przy jedzeniu, gorsze wyniki pod siodłem, a czasem nawracające, „dziwne” kolki. Wrzody pojawiają się, gdy kwaśna treść przez dłuższy czas kąpie nieosłoniętą część żołądka, stres, długie przerwy między posiłkami i przekarmianie zbożem tylko dolewają oliwy do ognia.

Inne cele kwasu to nadżerki oraz stany zapalne ujścia przełyku. Te dolegliwości często idą w parze z zaburzeniami motoryki żołądka, co jeszcze mocniej utrudnia przesuwanie treści. Kiedy do gry wchodzi refluks, treść zalega, a koń zaczyna odczuwać ból — spirala pogarsza się z każdą godziną. W praktyce każdy przypadek nieustającej kolki lub przewlekłego spadku formy powinien zapalić w głowie właściciela wielką, czerwoną lampkę.

Najczęstsze sygnały alarmowe:

  • brak apetytu albo wybieranie tylko „smakołyków”
  • częste ziewanie, żucie „na sucho” i podnoszenie górnej wargi
  • nawracające kolki mimo prawidłowego odrobaczenia
  • wyraźny spadek masy ciała lub matowa sierść.

Warto przeczytać

Podobne artykuły