Rekord świata, Europy i Polski w biegu na 5 km

StrumykSportLekkoatletykaRekord świata, Europy i Polski w biegu na 5 km

Pięć kilometrów to dystans, na którym asfalt i bieżnia zamieniają się w laboratorium szybkości. Od sylwestrowego sprintu Berihu Aregawiego w Walencji, przez mglistą Gdynię Marcina Chabowskiego, po halowe fajerwerki Joshua Cheptegeia w Monako – rekordy pękają w szwach. Beatrice Chebet i Diane van Es udowadniają, że kobiety gonią równie śmiało, przesuwając granice z każdym krokiem.

Światowe rekordy w biegu na 5 km

Berihu Aregawi wyśrubował granicę szybkości do 12:49 i zrobił to w walijskim słońcu Walencji 31 grudnia 2021 r. Mimo że król sprintu z Etiopii ma na koncie kilka innych spektakularnych występów, to właśnie sylwestrowa noc w Hiszpanii przyniosła mu najgłośniejszy rozgłos. Biegł w temperaturze idealnej dla „piątki”, korzystając z pacymekera jadącego elektrycznym samochodem, który precyzyjnie narzucał tempo kilometra w 2:34.

Beatrice Chebet dokonała przełomu trzy lata później – 31 grudnia 2024 r. w Barcelonie, gdzie przy aplauzie tłumu pobiegła 13:54. Kenijka słynie z równych, negatywnych międzyczasów, a tego dnia każdy kilometr schodziła nieco szybciej od poprzedniego. W praktyce wyglądało to na zabawę z rywalkami: pierwszą połowę – „grzeczne” 6:59, drugą – prawie dziesięć sekund szybciej.

Rekordy Europy w biegu na 5 km

Jimmy Gressier przesunął granicę kontynentu na 12:57, 16 marca 2025 r. w Lille. Francuz mówił, że „przegrał” z czasem, bo celem było 12:55. Mimo to, był to piąty w historii wynik na świecie i pierwszy Europejczyk poniżej 13 min. Trasa w Lille prowadziła przez tereny pofabryczne, a przy starcie stało wielkie digitronowe zegary co 500 m, ułatwiające pacemakerom pilnowanie tempa.

Diane van Es z Holandii ustawiła damski rekord Europy na 14:39, 10 lutego 2025 r. w Monako. Van Es biegła z charakterystycznym, lekko pochylonym tułowiem. Pierwsze trzy kilometry minęły w 8:55, co już wtedy oznaczało rekordowy międzyczas. Ostatnie 300 m to klasyczny „long sprint” – holenderska flaga powiewała w jej rękach na finiszu, gdy spiker euforycznie krzyczał o „history minute”.

Polskie rekordy w biegu na 5 km

Marcin Chabowski zapisał się w kronikach 12 czerwca 2022 r. w Gdyni z czasem 13:22. Bieg odbywał się w gęstej, nadmorskiej mgle, a lokalni kibice ustawili się na całej Bulwar Nadmorski. Chabowski otworzył agresywnie – pierwszy kilometr 2:36 – ale utrzymał tempo do końca, co w polskim bieganiu ulicznym wciąż bywa rzadkością.

Izabela Trzaskalska weszła na tytułową kartę rekordów 27 marca 2022 r. w Kapsztadzie z wynikiem 15:16. Tego dnia panował silny wiatr z oceanu, a temperatura oscylowała wokół 18 °C. Po ostatnim nawrocie przy porcie wbiegła samotnie na finałowe 700 m i dowiozła rekord z zapasem pięciu sekund.

Halowe rekordy świata w biegu na 5 km

Joshua Cheptegei przepisał historię 14 sierpnia 2020 r. w Monako, finiszując w 12:35.36 i ściągając ze szczytu list etatowego rekordzistę Kenenisę Bekele. Po połowie dystansu Cheptegei został sam na sam z owalem, lecz zamiast spowalniać, przyspieszał co kolejne 200 m. Na ostatnim okrążeniu, przy aplauzie garstki widzów (pandemiczne ograniczenia!), włączył tryb przyspieszenia, łamiąc rekord Bekele o ponad 5 s.

Beatrice Chebet dorzuciła damskie 13:58.06 5 lipca 2025 r. w Eugene i stała się pierwszą kobietą, która w hali złamała 14 min. Kenijka postawiła na strategię „wolniej-szybciej”: pierwszy kilometr w 2:51, a ostatni – fenomenalne 2:46. Na 100 m przed metą uniosła palec w górę, pokazując, że rekord przyszedł jej z łatwością.

Halowe rekordy Polski w biegu na 5 km

Nikodem Dworczak zaskoczył 2 grudnia 2023 r. w Bostonie, gdy tablica pokazała 14:05.45. Biegł w siódmej serii University Season Opener, z dala od fleszy i kamer. Mimo tego publiczny gwar w bostońskiej Hynes Center niósł go jak fala. Od startu trzymał tempo 2:49/km, a decydujący okazał się ostatni kilometr, gdy przyspieszył do 2:45.

Alicja Konieczek w tej samej bostońskiej hali wykręciła 15:34.74 – również 2 grudnia 2023 r. Serię kobiet otworzył mocny amerykański blok, dzięki czemu Polka mogła spokojnie „wskoczyć w pociąg” i trzymać się piątego toru. Co 400 m sędzia pokazywał tabliczkę z międzyczasem 75 s, a Konieczek reagowała lekkim przyspieszeniem. Gdy zegar pokazał 14 min, ruszyła na długi finisz, ścinając zakręty jak po sznurku.

Warto przeczytać

Podobne artykuły