Rekordowy sprint na 200 m to kalejdoskop liczb i nazwisk: 19,19 s Usaina Bolta i 21,34 s Florence Griffith-Joyner wyznaczają pułap światowy, Marcin Urbaś (19,98/20,55) oraz Irena Szewińska (22,21) bronią honoru biało-czerwonych, a Europa ściga tempo Pietro Menny 19,72 i Diny Asher-Smith 21,88. Halę rozgrzewają 19,92 Frankie Fredericksa i 21,87 Merlene Ottey oraz 22,69 Ewy Kasprzyk. Każdy wynik to historia pasji, techniki i odwagi z prędkością w roli głównej.
Światowe rekordy w biegu na 200 m
Pierwsze skojarzenie z królewskim dystansem 200 m to zawsze postać Usaina Bolta. Jamajczyk w berlińskim finale 20 sierpnia 2009 r. wystrzelił jak z procy i zatrzymał stoper na 19,19 s, sprawiając, że reszta świata mogła tylko przecierać oczy ze zdumienia. Dziennikarze spekulowali, czy kiedykolwiek zobaczymy wynik zaczynający się od „18”, a sam Bolt żartował, że zbyt wcześnie podniósł ręce w geście triumfu.
Na podium wszech czasów kobiet od blisko czterech dekad króluje Florence Griffith-Joyner. Amerykanka popędziła w Seulu 29 września 1988 r. na 21,34 s i do dzisiaj nikt nawet nie zbliżył się na oddech do jej rezultatu. Kontrowersje wokół niesłychanie długich paznokci Flo-Jo i domniemanej pomocy wiatru nie przyćmiły faktu, że wykonała bieg niemal doskonały technicznie.
Rekordy Europy w biegu na 200 m
Włoska „Strzała Południa”, czyli Pietro Mennea, do dziś prowadzi kontynentalną klasyfikację mężczyzn. Jego 19,72 s zdobyte na wysoko położonym stadionie w Meksyku 12 września 1979 r. przetrwało próbę czasu, dopingowe afery i zmieniające się technologie kolców. Mennea nie był potężnym kolosem – raczej niestrudzonym rzemieślnikiem szybkości, który trenował tak długo, aż prędkość stała się jego drugą naturą.
Wśród kobiet europejskie laury zbiera Dina Asher-Smith z wynikiem 21,88 s. Brytyjka pobiegła ten czas w katarskim upale 2 października 2019 r. w Doha, łącząc sprinterską moc z modelowym luzem na ostatnich metrach. Dina jest twarzą nowej fali sprintu – studia akademickie łączy z kampaniami modowymi, a na bieżni wygrywa ze stoickim spokojem.
Polskie rekordy w biegu na 200 m
Polskie tabelki otwiera Marcin Urbaś i jego niezapomniane 19,98 s uzyskane w Sewilli w 1999 r. To był moment, gdy biało-czerwoni kibice nie wierzyli własnym oczom – „biały sprinter” złamał magiczną barierę 20 s. Od tamtej pory wielu próbowało, ale rekord Urbasia trzyma się dzielnie – niczym pancerne zamknięcie na krajowej liście wyników. Sam bohater przyznaje, że najpierw chciał po prostu wejść do finału, a rekord wpadł „przy okazji”, co tylko dodaje historii filmowego uroku.
U pań palma pierwszeństwa należy do Ireny Szewińskiej z czasem 22,21 s, wybieganym w 1974 r. w Poczdamie. Szewińska, wszechstronna multimedalistka igrzysk, przeniosła kobiecy sprint na nowe tory elegancji i regularności. Jej wynik wciąż wygląda dumnie, zwłaszcza, że powstał w erze, gdy elektroniczny pomiar czasu dopiero wchodził na stadiony.
Halowe rekordy świata w biegu na 200 m
Frankie Fredericks napisał własny scenariusz, w którym francuska hala w Liévin 18 lutego 1996 r. tętniła od braw, a stoper zatrzymał się na 19,92 s. Namibijczyk był wówczas w absolutnym gazie – wystarczyło kilka kroków, by nabrać prędkości, która na ciasnych wirażach Liévin zaskakiwała nawet operatorów kamer.
Zaledwie trzy lata wcześniej 13 lutego 1993 r. w tej samej francuskiej miejscowości Liévin magię rozlała Merlene Ottey. Jamajka z mistrzowską gracją zaatakowała drugi łuk, zostawiając rywalki w pułapce własnych ambicji, a tablica wyświetliła 21,87 s. Do dziś nikt nie potrafi powtórzyć tej lekkości na parkiecie, gdzie każdy centymetr bieżni potrafi ukraść cenne setne.
Halowe rekordy Polski w biegu na 200 m
Marcin Urbaś w Wiedniu 1 marca 2002 r. pokazał, że “polski sprinter w hali” brzmi tak samo groźnie jak jamajski na stadionie. Ryknął z bloków, wgryzł się w ciasny pierwszy łuk i na mecie zatrzymał stoper na 20,55 s – najszybszym czasie, jaki kiedykolwiek widziała polska hala na 200 m. W tamtym momencie kibice mieli wrażenie, że ktoś właśnie przestawił granicę ludzkich możliwości o kilka setnych dalej, a sam Urbaś udowodnił, że techniczne “klejenie” wiraży można połączyć z końcówką pełną mocy.
Po stronie kobiet palma pierwszeństwa należy do Ewy Kasprzyk – 22,69 s wykręcone 6 marca 1988 r. w Budapeszcie żyją już swoim legendarnym życiem. Kasprzyk słynęła z wybuchowego startu i perfekcyjnego zbiegania z pierwszego łuku, co w węgierskiej hali zaowocowało wynikiem, który opiera się próbie czasu niemal cztery dekady.
